00

„Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. 


Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. 
Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.” Łk 2, 41-52

Życie Maryi w Nazarecie nie było zdominowane przez monotonię. Mając stały kontakt z dorastającym Jezusem, starała się Ona zgłębić tajemnicę swego Syna w postawie kontemplacji i adoracji. Św. Łukasz mówi: „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. „Wszystkie te sprawy” - chodzi o wydarzenia, których była Ona zarazem uczestnikiem o obserwatorem, poczynając od zwiastowania; lecz przede wszystkim chodzi o życie Dziecięcia. Codzienny, bliski kontakt z Nim jest zachętą, by Go lepiej poznać, odkryć głębsze znaczenie Jego obecności i tajemnicę Jego osoby. Katecheza Jana Pawła II, 29 I 1997.

Na obrazku: Święta Rodzina z ptaszkiem Bartolomé Esteban Murillo - ok. 1650 - olej na płótnie, muzeum Prado.