00

Ostatnie przed wakacjami spotkanie Księdza Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z wiernymi podczas comiesięcznych „Dialogów w Katedrze”, poświęcone było Uczynkom miłosierdzia w codziennym życiu.
W trwającym Jubileuszowym Roku Miłosierdzia - mówił podczas powitania proboszcz katedry ks. Ireneusz Kulesza, Ojciec św. Franciszek zachęca wszystkich, aby w codzienności pełnić uczynki miłości względem wszystkich ludzi. Dzisiejsze spotkanie nawiązywało do tego papieskiego apelu.

Ksiądz Przemysław Góra, diecezjalny duszpasterz młodzieży, witając przybyłych, przypomniał o zbliżających się wielkimi krokami Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, ale także o tym, że ich pierwsza część, będzie miała miejsce na terenie naszej diecezji.

Następnie młodzież zadawała Księdzu Arcybiskupowi pytania dotyczące tematu spotkania.

1. Księże Biskupie, czy miłosierdzie jest darem, czy też można i trzeba go wyprosić? (kobieta lat 20)

Miłosierdzie jest darem, którym obdarza nas Pan Bóg, okazując nam swoje miłosierdzie. Niejednokrotnie każdy z nas, może doświadczyć miłosierdzia od drugiego człowieka, który chce nam udzielić pomocy. Ale jeśli ono jest darem od Pana Boga, to trzeba nam o ten dar prosić, także w naszych modlitwach, np. w modlitwie, której dzieci fatimskie nauczyła Matka Boża. Zaleciła, by odmawiać tę modlitwę po każdym dziesiątku różańca.
Ja chciałbym dziś zwrócić uwagę, na coś bardziej istotnego: na postawę miłosierdzia. Na czym ona polega? Jak można do niej dojść? Czego ona jest owocem? Aby odpowiedzieć na te pytania, przypomnę postać, która jest bardzo związana z Łodzią, a szczególnie z Łagiewnikami. Wczoraj, mało kto wie, że minęło 25 lat, jak 9 czerwca 1991 roku Ojciec św. Jan Paweł II, ogłosił o. Rafała Chylińskiego - błogosławionym. To postać sprzed wielu, wielu lat. Z czasów, sprzed ponad dwóch wieków. Urodził się w rodzinie szlacheckiej niedaleko Poznania. Rzeczą znamienną jest, że do chrztu przynieśli i podawali go ubodzy zamieszkujący w przytułku znajdującym się w majątku Chylińskich. Wzrastał i uczęszczał do kolegium jezuickiego w Poznaniu i tam też jako młodzian, zaciągnął się do wojska. Sytuacja Polski w tym czasie była trudna. Pojawiały się rysy na pierwszej Rzeczypospolitej. Do niedawna Polska była jedną z potęg Europejskich, teraz znajdująca się w okresie marazmu. Polska w tym czasie jest przedmiotem wpływów politycznych z zewnątrz. To smutny czas wojny domowej dwóch pretendentów do władzy królewskiej: króla Leszczyńskiego i króla Sasa. Prawdopodobnie Chyliński zaciągnął się do armii Leszczyńskiego, gdyż na tych ziemiach on właśnie panował. Widząc jak wiele zła niesie ze sobą wojna, wybrał służbę Chrystusowi i Kościołowi. Wybrał służbę biednym i ubogim jako zakonnik – franciszkanin zakonu franciszkanów konwentualnych. Żył w rożnych klasztorach w Polsce, ale najdłużej przebywał w klasztorze oo. Franciszkanów w Łagiewnikach. Służył ubogim i potrzebującym pomocy. Oddawał się posłudze konfesjonału, ratując ludzkie dusze dla Pana Boga, a będąc człowiekiem stosunkowo młodym, mając 47 lat, odszedł w opinii świętości do Pana Boga. Po 250 latach, został wyniesiony do chwały ołtarzy przez Jana Pawła II.
Wtedy w Warszawie, podczas beatyfikacji 9 czerwca 1991 roku, nawiązując do postaci błogosławionego, Jan Paweł II mówił tak: Bardzo się nad tym zastanawiałem, czytając jego życiorys. Jego życie jest związane z okresem saskim, a wiemy, że były to smutne czasy, nie tylko z punktu widzenia historii politycznej I Rzeczypospolitej, ale także z punktu widzenia moralności społecznej. Już nie będę przytaczał tych przysłów, jakie o tamtych czasach krążą do dzisiaj. Były to smutne czasy, były to czasy jakiegoś zadufania w sobie, bezmyślności, konsumizmu rozpanoszonego wśród jednej warstwy. I otóż na tle tych czasów pojawia się człowiek, który pochodzi z tej samej warstwy. Wprawdzie nie z wielkiej magnaterii, ale ze skromnej szlachty, w każdym razie z tej, która miała wszystkie prawa społeczne i polityczne. I ten człowiek, czyniąc to, co czynił, wybierając powołanie, które wybiera, staje się - może nawet jest - protestem i ekspiacją. Bardziej niż protestem, ekspiacją za wszystko to, co niszczyło Polskę. Nieraz, gdy rozważam życiorys tego błogosławionego, staje mi przed oczyma Tadeusz Rejtan. Wprawdzie ojciec Rafał umarł przed pierwszym rozbiorem Polski, w 1741 r. Fakt Tadeusza Rejtana znany jest jako element sejmu porozbiorowego, który rozbiór zaakceptował. Wtedy Rejtan rzucił się w drzwi, żeby nie przepuścić tych debatujących parlamentarzystów polskich XVIII w., żeby ich zakląć: "Nie wolno! Jeżeli chcecie stąd wyjść z taką decyzją, z taką uchwałą, to po moim trupie!" Ojciec Rafał nie był nigdy posłem na sejm, nie należał do parlamentu. Wybrał powołanie ubogiego syna św. Franciszka, ale dawał świadectwo bardzo podobne. Jego życie ukryte, ukryte w Chrystusie, było protestem przeciwko tej samoniszczącej świadomości, postawie i postępowaniu społeczeństwa szlacheckiego w tamtych saskich czasach, które wiemy, jaki miały finał. A dlaczego dziś nam to Opatrzność przypomina? Dlaczego teraz dopiero dojrzał ten proces przez wszystkie znaki z ziemi i z nieba, że można ogłosić ojca Rafała błogosławionym? Odpowiedzcie sobie na to pytanie. Odpowiadajmy sobie na to pytanie. Kościół nie ma gotowych recept. Papież nie chce wam podpowiadać żadnej interpretacji, ale zastanówmy się wszyscy, ilu nas jest - 35 milionów Polaków - zastanówmy się wszyscy nad wymową tej beatyfikacji właśnie w Roku Pańskim 1991. to był bardzo trudny czas dla wielu ludzi.
To ciekawa refleksja, która łączy problem miłosierdzia i uczynków miłosierdzia. One niekiedy są postawą protestu, wobec krzywdy społecznej, którą niekiedy się usprawiedliwia w mię praw bezwzględnej ekonomii. Jest także ekspiacją – wynagrodzeniem Bogu i drugiemu człowiekowi za to, co zasmuca Boga. Miłosierdzie, patrząc na postawę i życie Rafała Chylińskiego, nabiera jakiejś szczególnej głębi protestu wobec krzywdy drugiego człowieka i konieczność ekspiacji. Postawa miłosierdzia, jak sami widzimy, jest w swych treściach niezwykle bogatą.

2. Czy można mówić, że każdy z nas jest owocem Bożego Miłosierdzia? (kobieta lat 31)

Jeśli mówimy o owocu, to mówimy, że coś zaistniało dzięki komuś lub czemuś. Czy jesteśmy owocami Bożego miłosierdzia? Nie ulega wątpliwości, że to że żyjemy, jest darem Bożej miłości. To Bóg nas powołał do istnienia i nas w istnieniu podtrzymuje, ale jesteśmy, bo chcieli i kochali nas nasi rodzice. Już tutaj zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele im zawdzięczamy i jak wielka jest nasza wdzięczność wobec nich. Jest taki tekst niedokończony- wiersz, poemat z 1975 roku – rozważanie o śmierci. Ostatni tekst Karola Wojtyły opublikowany przed wyborem na papieża. I tak jestem wpisany w Ciebie nadzieją, poza Tobą istnieć nie mogę - jeśli własne me „ja” stawiam ponad śmiercią i wydzieram z gruntu zniszczenia, to dlatego, że wpisane jest w Ciebie jak w Ciało, które swoją wypełnia moc nad każdym ludzkim ciałem, by zbudować na nowo me „ja” podjęte na gruncie mej śmierci konturem tak bardzo odmiennym a przecież najwierniejszym, w którym ciało mej duszy i dusza ciała zespala się na nowo, by swój byt - dotąd oparty o ziemię - ostatecznie oprzeć o Słowo i zapomnieć wszelkiego bólu jak serce uderzone nagłym Wichrem, którego nie udźwignie żaden na ziemi człowiek - a lasy pękają w konarach lub nisko u korzeni. Ten Wicher pchnięty Twą dłonią staje się oto Milczeniem.
Bez nadziei nie ma możliwości, by po naszej śmierci mogło powstać moje nowe ja, ukształtowane w nowym wymiarze przez Boga. Moje ja w nadziei, w Bożym miłosierdziu. Przez tę nadzieję jesteśmy tak głęboko powiązani z Bożym miłosierdziem, że dzięki temu stajemy się owocami zawierzenia Bożemu miłosierdziu. To istotnie stajemy się jego owocem. Że tak ma być, że to jest właściwy tor naszego istnienia i postępowania, konsekwencją są słowa Pana Jezusa: bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Zakorzenieni w Bożym miłosierdziu, siły tego miłosierdzia doświadczamy w sobie. Ono nas kształtuje i to sprawia, że jesteśmy w stanie być miłosierni dla innych. Ojciec jest miłosierny i my na Jego wzór jesteśmy dla innych miłosierni. Czy ja jestem człowiekiem miłosierdzia dla innych, będąc zakorzenionym w Bożym miłosierdziu?

3. Dlaczego człowiek ciągle grzeszy, żałuje i znowu grzeszy? Czy Pan Bóg nie męczy się przebaczaniem? (kobieta lat 59)

Grzeszymy, upadamy, bo trzeba powiedzieć, że to wpisane jest w naszą kondycję i jest to skutek grzechu pierworodnego. Ale Pan Bóg nie chciał zostawić człowieka samotnym z jego grzechem, bo prowadziłoby to do rozpaczy. Pan Bóg zostawił człowiekowi nadzieję. Tuż po upadku pierwszych rodziców, słyszmy głos Boga, który teologowie nazywają protoewangelią - dobrą nowiną o nadziei. Oto na skutek ludzkiego upadku, z tego zła zostaniemy kiedyś wydobyci. Czytamy w księdze Rodzaju: «Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę». Odpowiedzią na protoewangelię jest ewangelia Jezusa Chrystusa, Bożego Syna, który swoim posłuszeństwem przekreślił zapis starodawnej winy – dał nam zwycięstwo – pokonał szatana. W konsekwencji patrząc na całe dzieło zbawienia, Bóg ukazywał się ludowi wybranemu jako Bóg miłosierny. Mojżeszowi ukazał się jako Bóg: cierpliwy, litościwy i bogaty w wierność Doświadczyć Bożego miłosierdzia możemy w Ps.136. W tym opiekowaniu się ludzkością, psalmista widzi działanie Boga pełnego miłosierdzia. Jak refren wracają słowa: wysławiajmy Boga pełnego miłosierdzia. To miłosierdzie objawiło się w życiu, nauczaniu, cierpieniu, śmieci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa. O tej prawdzie mówi Kościół odkąd istnieje. Miłosierny Bóg, który swoje miłosierdzie objawił i urzeczywistnił, jak pisze św. Paweł do Efezjan – A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich - w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. Komentarzem do tego, niech będą słowa Ojca św. Franciszka zawarte w Adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium: Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem nam; to nas męczy proszenie Go o miłosierdzie.

4. Jakie czyny, tak w praktyce mojego życia, mogą być uczynkami miłosierdzia? (mężczyzna lat 24)

Znamy bardzo dobrze z katechizmu: uczynki miłosierdzia co do duszy i co do ciała. Jakbyśmy wniknęli w treść tych prostych haseł wyrażonych katechizmowo, to doświadczylibyśmy, że w nich wyraża się życie człowieka, zwłaszcza jego niedola. Uczynki co do duszy, związane są z sytuacją ludzkiego grzechu, zagubienia, popadnięcia w zwątpienie, rozpacz. Ta sytuacja czyjegoś smutku. To sytuacja doświadczania krzywdy, ale i zdolność do przebaczenia, do którego uzdalnia nas Pan Jezus. Gdy zaś chodzi o miłosierdzie, to dotykanie ludzkiej biedy i krzywdy. To jest prawdziwa bieda człowieka, gdy ten nie ma się w co przyodziać, gdy nie ma gdzie mieszkać. Trzeba spojrzeć oczami miłości miłosiernej na więźnia. Tu nie chodzi o wydawanie wyroków, słusznych czy też nie, co do konkretnej osoby, ale w tym więźniu trzeba dostrzec człowieka, który podświadomie czeka na to, by usłyszeć: bracie, zamiast stwierdzenia, które zabijają go od wewnątrz: więzień, skazany itp. Trzeba nam odwiedzić tych, którzy chorują i czekają na wizytę. Często w swoich mieszkaniach czekają, by ktoś ich odwiedził. Chorzy osamotnieni przez dzieci, które wyjechały do dalekich krajów, by zarobić i poprawić swój byt. Chorzy przebywający szpitalach. Dzieci, które zostały same i nikt nie chce o nich pamiętać.
I uczynki miłosierne co do ciała, np.: umarłych pogrzebać - zatroszczyć się o godny pogrzeb. Pogrzebać kogoś kto odszedł, nawet jeśli nie należał do rodziny, a był tylko znajomym. Wiemy jak to było za czasów totalitarnych, jak odmawiano wielu godnego pogrzebu.

Następnie był czas na zadawanie pytań Księdzu Arcybiskupowi od obecnych w katedrze wiernych.

Ostatnie spotkanie przed wakacjami, swoim występem uświetnił chór parafialny z Jeżowa, który do katedry przybył wraz ze swoim proboszczem, księdzem Andrzejem Chmieleckim.

Na zakończenie „Dialogów” Ksiądz Arcybiskup podziękował za wspólne spotkania podczas tego roku szkolnego, życzył wszystkim udanych wakacji, oraz zaprosił na kolejne "Dialogi w Katedrze" zaraz po wakacjach, w drugi piątek września.

Uczestnicy pomodlili się jedną dziesiątką różańca św. w intencji Ojczyzny, a Ksiądz Arcybiskup udzielił pasterskiego błogosławieństwa, a następnie podpisywał książki pt: Dialogi w Katedrze 2013.


Źródło: Archidiecezja Łódzka (Autorskie prawa majątkowe Archidiecezji Łódzkiej)