00

„Nie mogli nie walczyć, bo zależało im na losach Ojczyzny! Znali swój los, ale wiedzieli, że trzeba walczyć, że to jest stolica Polski, że to jest serce Ojczyzny, że trzeba pokazać światu, kto na tej ziemi jest prawdziwie gospodarzem!" – mówił podczas Mszy świętej w łódzkiej katedrze Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski, Metropolita Łódzki.

W poniedziałkowe południe 1 sierpnia, w Bazylice Archikatedralnej odbyła się uroczysta Msza święta w intencji Ojczyzny, której przewodniczył i kazanie wygłosił Metropolita Łódzki.

W swoim słowie przypomniał o kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i wielkim zaangażowaniu mieszkańców stolicy w jej obronę, oraz ich determinacji w walce.

- „Stoimy dzisiaj w wielkiej powadze, rozważając tragedię Polskiej stolicy. Tych setek tysięcy cywilów, których zginęło, dziesiątków tysięcy powstańców i zdajemy sobie sprawę, jak wielki dług spoczywa na nas obecnych, tych wszystkich, dla których Polska i Bóg i Ojczyzna, znaczyły tak wiele!”

Ksiądz Arcybiskup w swojej homilii przypomniał dwie postacie, które swoim krótkim, ale pięknym życiem zapisały się w historii i pamięci Polaków, a zginęły w pierwszych chwilach Powstania Warszawskiego.

-"Pierwszą z nich była Krystyna Krahelska, urodzona w marcu 1914 roku. Działaczka skautingu i studentka UW. Jak mówili jej współcześni – było w niej coś niezwykłego i wyjątkowego. Była działaczką Armii Krajowej, a poproszona przez jednego z dowódców stała się autorką słów i muzyki do piosenki, która niebawem stała się hymnem żołnierzy AK, działających na Mokotowie. „Hej chłopcy, bagnet na broń!” Ta piosenka – kontynuował Arcybiskup Łódzki, i dziś chwyta za serce. Zginęła, postrzelona 1 sierpnia 1944 roku, ratując rannego żołnierza.”

Drugą postacią przywołaną przez Metropolitę Łódzkiego, był łódzki kapłan, Sługa Boży Ksiądz Tadeusz Burzyński, którego doczesne szczątki przed dwu laty zostały złożone w łódzkiej archikatedrze.

-„Urodził się w 1914 roku, w małej wiosce niedaleko Łowicza. Studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi, a następnie został wysłany na studia do Warszawy, gdzie zaangażował się w działalność podziemną. Pod koniec lipca 1944 roku, posługiwał w zastępstwie jako kapelan w klasztorze ss. Urszulanek w Warszawie. Jak wspomina jedna z sióstr – mówi Metropolita Łódzki-po południu 1 sierpnia, jak co dzień, ksiądz Burzyński, w zastępstwie naszego kapelana, zrobił wystawienie Najświętszego Sakramentu, gdy nagle rozległ się huk, a po chwili dzwonek do drzwi i prośba o księdza do rannego. Ksiądz Dominik w komży, wziąwszy oleje święte, pobiegł, i po krótkiej chwili sam zginął od kuli z karabinu. Gdy przyniesiono go do klasztoru w zakrwawionej komży, okazało się, że kula przeszyła jego ciało i zatrzymała się na naczynku z olejami świętymi. Zmarł w pierwszym dniu powstania, 1 sierpnia 1944 roku.”- dodał Ksiądz Arcybiskup.

Ten sam rok urodzenia tych dwu postaci i ten sam rok śmierci, w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. –„ Nie łatwo się umiera, gdy ma się zaledwie 30 lat.” – podkreślił Pasterz Kościoła Łódzkiego.

Na zakończenie zaapelował do wszystkich zebranych w łódzkiej katedrze: - „Choć minęło od tego czasu 72 lata, wciąż pozostaje przed nami jako wielkie zadanie to, co Krystyna Krahelska, pseudonim „Danuta” zawarła w swojej pieśni: Nowa Polska zwycięska jest w nas i przed nami! I o tę nową, zwycięską Polskę chcemy się dzisiaj modlić całym sercem!" – zakończył Metropolita Łódzki.

Po zakończeniu Mszy świętej, wszyscy przeszli do miejsca, gdzie spoczywają doczesne szczątki Sługi Bożego Księdza Tadeusza Burzyńskiego.Tam też odmówiono modlitwy o jego beatyfikację i złożono kwiaty, na jego grobie.


Źródło: Archidiecezja Łódzka (Autorskie prawa majątkowe Archidiecezji Łódzkiej)