00

Niezwykła relikwia, nazywana „Chustą z Manoppello” spoczywa w gablocie nad ołtarzem w kościele w Manoppello, położonym w górach Abruzji. Można wejść po schodach ustawionych za ołtarzem i oglądać ją z bliska, przez szybę. Druga taka sama szyba osłania chustę z przeciwnej strony.

Wizerunek widnieje na niesłychanie cienkiej, przejrzystej tkaninie. Gdy podświetla ją promień słońca – obraz niknie. Ale wielu pielgrzymów widzi dokładnie to samo, choć wrażenia zależą od oświetlenia, w jakim „Boskie Oblicze” oglądają. Boskie – bo nikt z odwiedzających kościół w Manoppello nie ma wątpliwości, że obraz przedstawia Jezusa Chrystusa.
„Widzę twarz brodatego mężczyzny z lokami na skroniach i złamanym, wąskim nosem – pisze Paul Badde, niemiecki dziennikarz–watykanista, autor wydanej niedawno także w Polsce książki „Boskie Oblicze”. – Prawy policzek jest spuchnięty, broda częściowo wyrwana. Mężczyzna ma rzadką, młodzieńczą brodę, tak, że widać niemal każdy włos, i delikatne, prawie kobiece brwi. Na środek wysokiego czoła opada mały kosmyk. Kiedy się dokładnie przyjrzeć, widać, że skóra wokół ust, na policzkach i czole ma intensywnie różowy odcień świeżo zadanych ran; można jednak odnieść wrażenie, że odcień ten kryje się gdzieś „we wnętrzu włókien”, jak na hologramie.”

01

Święte Oblicze jest tkaniną o wymiarach 17 cm x 24 cm, która od 1638 roku przechowywana i wystawiana jest w kapucyńskim kościele Sanctuario di Volto Santo (Sanktuarium Świętego Oblicza) w obustronnie oszklonej monstrancji (obraz jest przeźroczysty). Materiał, na którym znajduje się wizerunek, to bisior, który produkuje się z morskich małż Pinna nobilis, które wytwarzają w swych gruczołach jedwabiste nici. Obecnie tylko na wyspie Sant' Antioco koło Sardynii jest jedyne miejsce na świecie, gdzie produkuje się z tych nici niewielkie ilości bisioru. Tkanina ma niesamowite właściwości - jest ognioodporna, a jednocześnie tak delikatna, że nie da się na niej malować (nie da się na nią nałożyć pigmentu) , a tym bardziej rysować. Wystawione w kościele makrofotografie pokazują, że na tkaninie całunu nie ma nawet śladu pędzla, ołówka czy gruntowania. A wizerunek jest… Jakim cudem?

02

03

Siostra Blandina Paschalis Schlömer, niemiecka zakonnica zafascynowana relikwią z Manoppello, spróbowała porównać ten wizerunek z obliczem mężczyzny z Całunu Turyńskiego. To jest ta sama twarz! Zgadzają się wszystkie szczegóły anatomiczne, proporcje twarzy, a tam, gdzie na Całunie widać rany i krwawe skrzepy, na wizerunku można dostrzec wspomniane przez Paula Badde zaróżowienia, jakby świeże blizny. Inne badania wykryły obecność na obu relikwiach śladów krwi. I to krwi tej samej grupy AB. Różnica między wizerunkami wynika z tego, że:

  • Całun Turyński przedstawia osobę martwą, a Całun z Manoppello – żywą.
  • Całun Turyński przedstawia negatyw, a Całun z Manoppello – pozytyw.

04

Nie ulega wątpliwości, że Volto Santo z Manoppello pochodzi z Jerozolimy, co jednoznacznie potwierdzają ustalenia wybitnych naukowców.
Zwróćmy uwagę na następujący fragment Ewangelii według św. Jana:
„Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył."

Warto zwrócić uwagę w tym fragmencie na wyraźne podkreślenie ewangelisty, że chusta została specjalnie złożona w innym miejscu niż płótna, tak jakby Zbawiciel chciał wskazać na jej szczególne znaczenie i wyjątkowość. Apostoł Jan, bo to on jest owym drugim uczniem, uwierzył dopiero wtedy, gdy wszedł do środka. Paul Badde uważa nawet, że Jan uwierzył w momencie, gdy na chuście zobaczył twarz Zmartwychwstałego Pana. I tu dochodzimy do zasadniczej kwestii:
twarz na Całunie Turyńskim to twarz umęczonego i martwego, natomiast twarz na Chuście z Manoppello to twarz Jezusa Zmartwychwstałego. Całun Turyński to owe płótna z Ewangelii, a Święte Oblicze to owa chusta.
Jeśli tak, to Volto Santo z Manoppello jest ważniejszą relikwią niż Całun Turyński, jest po prostu największą relikwią chrześcijaństwa. Kardynał Joachim Meisner po wizycie w Manoppello stwierdził:
„ O ile na Całunie z Turynu znajduje się Oblicze Chrystusa umęczonego, o tyle na Całunie z Manoppello widnieje Oblicze Wielkanocnego Pana”.

Paul Badde ten wątek rozwija w swej książce:
„Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to najcenniejszy kawałek płótna na świecie. Prawdziwy obraz nie kryje się w mądrych księgach czy uczonym procesie dowodzenia, lecz na tej oto tkaninie. Żadna księga nie jest w stanie oddać zawartej w nim pełni. Dlatego w zamęcie dyskusji wokół tego niezwykłego wizerunku decydujący głos nie należy do mistyków, wizjonerów, profesorów, legend czy łacińskich i greckich źródeł, ale do Człowieka, którego Oblicze widnieje na tym obrazie. On oddycha, tchnie na nas, na każdego z osobna. Na tym polega potężna siła wypowiedzi tego dokumentu. Ten głos i to spojrzenie przekonują, że obraz mógł powstać tylko w jednym, jedynym momencie życia Jezusa. Nie wtedy, gdy umywszy twarz, wytarł ją w ręcznik podany przez wysłannika króla Abgara. Nie podczas biczowania, ani Przemienienia na górze Tabor. Nie podczas modlitwy w ogrodzie Getsemani, gdy krwawy pot wystąpił na Jego czoło. I nie podczas wspinaczki na górę Kalwarię, gdy - być może - jakaś kobieta otarła Mu twarz z potu, krwi i plwocin oprawców. Na tym Obliczu widnieje tysiąc ran, lecz wszystkie zdążyły się już zagoić. To nie jest już ”głowa pokryta krwią i ranami”. Rany się zasklepiły. Złamany nos zdążył się wyprostować. Znikła nawet straszliwa rana pod okiem, widoczna na Całunie Turyńskim. To twarz Uzdrowionego. Znikły krew i łzy.
Jest to relikwia Zmartwychwstania!”

„Nie ma na ziemi obrazu, który mógłby się równać z tym utkanym z pereł Całunem, z obrazem Wcielonego Słowa. Jest on obok Całunu Turyńskiego najstarszym, starszym nawet niż Ewangelie, a przede wszystkim absolutnie bezbłędnym słowem Boga, zapisanym na tkaninie delikatniejszej od najdelikatniejszego papirusu. Droższym od najdroższego pergaminu. Nie ma obrazu, który tak dokładnie odpowiadałby przekazowi starożytnych źródeł, od dwóch tysięcy lat wspominającym o tajemniczym, „nienamalowanym ludzką ręką”, prawdziwym wizerunku Chrystusa”.

Tajemnicze jest również to, w jaki sposób Chusta znalazła się w Manoppello. Napis na tablicy z 1654 roku umieszczonej na opuszczonych drzwiczkach relikwiarza głosi, że stało się to za sprawą "cudownej interwencji Niebios". Z zachowanego, pochodzącego z 1645 roku manuskryptu autorstwa ojca Donato da Bomba wynika, że w 1506 roku w Manoppello mieszkał dr Antonio Leonelli. Któregoś niedzielnego popołudnia, stał on na placu przed kościołem razem ze swoimi znajomymi. W pewnej chwili podszedł do nich tajemniczy pielgrzym i poprosił doktora, aby wszedł z nim do kościoła, gdyż pragnie mu ofiarować coś bardzo ważnego. W kościele ów tajemniczy mężczyzna wręczył doktorowi jakież zawiniątko. Kiedy Leonelli je otworzył, ujrzał piękny obraz twarzy Pana Jezusa. Gdy jednak zamierzał podziękować pielgrzymowi za tak cenny dar, zorientował się, że pątnik zniknął bez śladu.

05

06

Ojciec św. Benedykt XVI odwiedził sanktuarium Volto Santo w Manoppello w dniu 1 września. Była to pierwsza wizyta papieska w tym miejscu.

07

Co roku do Manoppello przybywają setki tysięcy pielgrzymów z całego świata.